Szejker
RECENZJA
Wampiry, bójcie się, albowiem oto nadchodzi Jakub, Jakub Wędrowycz - recenzja „Czarownika Iwanowa” Andrzeja Pilipiuka
Andrzej Pilipiuk to jeden z najlepszych polskich twórców
fantasy, jego książki, mimo iż przedstawiają nierealny oderwany od
rzeczywistości świat, ukazują głębokie spojrzenie twórcy na otaczającą
nas rzeczywistość. Ujawniają to, co autor myśli o obecnym ustroju, co go
drażni i denerwuje a wszystko przedstawione jest w formie lekkiej i
zrozumiałej dla każdego czytelnika. Pilipiuk uhonorowany został w 2002
roku nagrodą im. Janusza A. Zajdla za opowiadanie „Kuzynki”.
„Czarownik Iwanow” to drugi zbiór opowiadań o Jakubie
Wędrowyczu, bimbrowniku, kłusowniku, egzorcyście amatorze i miłośniku
koni. Książka wydana została w 2002 roku przez wydawnictw „Fabryka
Słów”. Akcja rozgrywa się Starym Majdanie niedaleko Chełma na
Lubelszczyźnie. Opowiada o dziejach walki głównego bohatera z
czarownikiem Iwanem Iwanowem Iwanowiczem. W trakcie wartkiej i
nieoczekiwanej akcji przewija się szereg mniej lub bardziej
niesamowitych postaci, takich jak Monika studentka socjologii pisząca
pracę magisterską o Jakubie, Marika ukochany koń Jakuba, Herberto Saleta
ścigany przez UB wysłannik Watykanu, Semen obywatel carskiej Rosji w
Polsce, (której powierzchnia nie przekracza 35 metrów kwadratowych).
Niby nie realne, ale pokazuje Polską rzeczywistość w pełnej nienormalnej
krasie. Głównego bohatera nęka mało rozgarnięty policjant o
schizofrenicznej osobowości, studentka pisze prace magisterską na temat
dotyczący nieistnienia czarów, po czym sama przystępuje do czarowania, w
światłym i cywilizowanym kraju istnieje relikt przeszłości, jakim jest
carska Rosja, i można by było wymieniać tak w nieskończoność. Tylko
należałoby się zastanowić czy to, co nas śmieszy nie powinno nas
przerażać. Wartka i nieoczekiwana akcja wciąga czytelnika, który, z
obłędem przewraca kolejne strony książki. Pilipiuk to mistrz słownej
ekwilibrystyki dla niego słowo nie ma tajemnic. Jego „Czarownik Iwanow”
nieustannie nas zadziwia i zaskakuje. Książka pisana jest przystępnym
językiem, takie zarówno są dialogi bohaterów jak i narracja. Autor pisze
językiem potocznym nie stroni od kolokwializmów i wulgaryzmów, ale, to
moim zdaniem dodaje książce niepowtarzalnego charakteru. Przecież zbir
nie może mówić poprawną i nieskazitelną polszczyzną, musi od czasu do
czasu „rzucić mięsem”. Książki Pilipiuka zaliczamy do fantastyki jednak
„Czarownika Iwanow” spokojnie możemy umieścić na jednej półce z
satyrami, humoreskami i innymi utworami komicznymi. Postacie w książce
są naturalne, tworzone pomysłowo bez zbędnego "patosu" czy
koloryzowania. Mnie bardzo zaskoczyło trafność, z jaką Pilipiuk buduje
swoje postacie, przedstawia ich naturalnie odsłaniając wszelkie
niedoskonałości nadaje im to, mimo iż są na papierze ludzkiego
„pierwiastka”.
Książka zaadresowana jest do szerokiego grona odbiorców, mogą
ją czytać miłośnicy fantastyki, czytelnicy lubiący beletrystykę jak i
osoby, które chcą sobie umilić czas. Nie polecałbym jej odczytywać na
zebraniu koła różańcowego gdyż rozmodleni uczestnicy mogliby rzucić się w
pogoń za wyimaginowanymi wampirami, upiorami i zjawami. Zalety książki
można by było wymieniać w nieskończoność. Świetna, wartka wciągająca
akcja, komiczni bohaterzy, świetny warsztat językowy, znakomite
ilustracje, które są dziełem Andrzeja Łaski i kreacja głównego bohatera,
który gdyby tylko istniał mógłby zostać moim dziadkiem. Najsłabszym
punktem książki jest jej długość, wprawny czytelnik na raz „skonsumuje”
książkę i wtedy musi rozglądać się za księgarnią bądź biblioteką by
zaspokoić swoje żądze, które nazywają się „Jakub Wędrowycz”.
Podsumowując: świetna książka, godna polecenia każdemu
czytelnikowi. Nieważne, w jakim jest wieku i jaki jest jego stosunek do
zabobonów, ludowości i przerażających zjawisk, jakimi są wampiry,
upiory, zjawy i inne stwory tej wesołej „menażerii”. Jeśli Ci smutek
doskwiera, szukasz inteligentnej rozrywki, bądź chcesz by szybciej
zleciał ci czas spędzony w komunikacji miejskiej to musisz sięgnąć po
„Czarownika Iwanowa” Andrzeja Pilipiuka.
|